Zaznacz stronę
3 w cenie 5 czyli o „okazjach” w Exim Tours

3 w cenie 5 czyli o „okazjach” w Exim Tours

Jakie niespodzianki czekają na klientów Exim Tours? Sprawdzamy to na konkretnej ofercie i zwracamy uwagę na nieeleganckie praktyki tego biura podróży. Artykuł może być szczególnie przydatny dla wszystkich tych, którzy szukają krótkich imprez turystycznych (5-7 dni), podróżują z małymi dziećmi (dogodne godziny lotów), myślą o jak najszerszym skorzystaniu z opcji All inclusive, lub po prostu – nie lubią być robieni w „jajo”. Po to, żebyście dokładnie wiedzieli, na co zwracać uwagę decydując się na urlop z tym touroperatorem. Jeśli oczywiście po lekturze naszego tekstu nadal będziecie brać pod uwagę ofertę Exim Tours.

Exim Tours Hiszpania majówka wakacje 2022

Opisana przez nas sytuacja dotyczy sprzedaży oferty biura podróży Exim Tours przez multiagenta turystycznego Travelplanet.

[UWAGA]: Taka sytuacja może dotyczyć każdego innego agenta sprzedającego wycieczki organizowane przez  Exim Tours, który nie wytłumaczy wam opisanego przez nas mechanizmu. A ten jest dla was ryzykowny.

Na stronie Travelplanet.pl klient znajduje ofertę, która przykuwa jego uwagę pod kątem kilkudniowego urlopu z rodziną – słoneczna Hiszpania, przyzwoity 3-gwiazdkowy hotel z dwoma basenami i atrakcjami dla dzieci, w interesującej go opcji All Inclusive, do kupienia online.

Istotne dla naszego przykładu są jednak informacje:

  • dotyczące zakwaterowania – 5 dni/ 4 noce;
  • warunków podróży – wylot w poniedziałek 9 maja z Berlina, powrót z Palma de Mallorca w piątek, 13 maja;
  • i organizatora – Exim Tours.
zrzut z ekranu pokazujący ofertę hotelu canarios park na majorce biura podróży exim tours

To, czego nie podaje ani Exim Tours ani jego agent to godziny lotów i nazwa przewoźnika. Czego jeszcze? Piszemy o tym w dalszej części testu.

zrzut z ekranu dowodzący brak informacji o konkretnych godzinach lotów z lotniska w berlinie na lotnisko palma de mallorca

[PODPOWIADAMY]: Taką ofertę powinni od razu odrzucić wszyscy ci, dla których ważne są na urlopie:

  • jak najdłuższy czas zakwaterowania w hotelu (bo np. kupują krótką imprezę turystyczną, czy też podróżują z małymi dziećmi lub zależy im na jak najszybszym rozpoczęciu z korzystania z oferty All Inclusive);
  • dogodne godziny lotów (nie o świcie lub nie późną nocą);
  • lub wykluczenie podróży z przypadkowym przewoźnikiem (bo np. jakiegoś bardzo nie lubią z uwagi na wcześniejsze przykre doświadczenia).

Dlaczego? Bo skoro nie mają tego zagwarantowanego od początku, ciąg dalszy takiego urlopu zaczyna układać pod dyktando wyłącznie Exim Tours.

Kulawa polityka Exim Tours – chcesz więcej danych, to zapłać

W naszym przykładzie klient tak bardzo koncentruje się na tym, co od Exim Tours dostanie na miejscu, że nie zwraca uwagi na kwestię transportu i tego, jak i kiedy dotrze na miejsce. Stąd, przyjmując, że obsługuje go „renomowany” organizator turystyki, w jak najlepszej przecież wierze dokonuje rezerwacji.

I wpłaca zaliczkę.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki –  po dokonaniu zapłaty (ale nie wcześniej) pojawia się część brakujących danych. W mailu zwrotnym klient otrzymuje bowiem od agenta („doradcy podróży”) komplet dokumentów:

  • Wstępne potwierdzenie rezerwacji (Ofertę wyjazdu);
  • Zgłoszenie – umowę udziału w imprezie turystycznej;
  • Ogólne Warunki Uczestnictwa Exim Tours (OWU);
  • Klauzulę informacyjną;
  • Ważne informacje przed podróżą;
  • Warunki ubezpieczenia oraz
  • OWU Travelplanet.

Okazuje się, że na tym etapie Travelplanet/ Exim Tours podstawia pierwsze konkretne dane dotyczące przelotu, tj. nazwę przewoźnika (tu Ryanair) i informację, że lot odbędzie się nie czarterem, a linią regularną, rejsową.

fragment zgłoszenia umowy z biurem podróży exim tours wskazująca wstępną rezerwację udziału w imprezie turystycznej


Zatem od teraz, umowa „gwarantuje” klientowi i jego rodzinie pobyt w obiekcie zakwaterowania od 9 maja (check-in) do 13 maja (check-out). Klient ma też informację, że doba zaczyna się pomiędzy 14.00 a 16.00, a kończy o g. 10.00 lub 12.00 w zależności od hotelu. Czyli 5 dni i 4 noce.

Wcześniej klient otrzymał już datę dzienną wylotu z Berlina oraz lotu powrotnego do Niemiec. Wydaje się zatem, że wszystko do siebie pasuje – zgodnie z ustaleniami i ofertą.

Wciąż brakuje tylko godzin lotów…

[PODPOWIADAMY]: Co się zmieniło? Klient wpłacił zaliczkę, którą od tego momentu będzie mógł stracić, jeżeli odstąpi od umowy z Exim Tours. A przecież już te informacje, chociaż wciąż niepełne, mogą mieć kapitalne znaczenie dla jego decyzji dotyczącej nie tylko chęci, ale i możliwości skorzystania z danej oferty. Bo przecież musi jeszcze dotrzeć do Berlina z żoną i małym dzieckiem. A zatem, jeżeli lot TAM będzie 9 maja o świcie, w zasadzie czeka ich noc w samochodzie na trasie z Polski lub dodatkowy nocleg w Berlinie z 8/9 maja. A to oznacza dodatkowe koszty.

[PODPOWIADAMY DALEJ]: Zmieniło się także to, że rodzina już wie – poleci na wakacje nie czarterem, ale samolotem rejsowym. I tu dla klienta Exim Tours przygotował kolejną niespodziankę w swoim OWU – polega ona na innym sposobie liczenia (zwiększeniu) kosztów jego ewentualnego odstąpienia. Ale o tym za chwilę.

Czy Exim i Travelplanet celowo wprowadzają w błąd swoich klientów?

Podróżny dociera więc do etapu, w którym wybrał ofertę, wpłacił zaliczkę, otrzymał dokumenty i wciąż niepełne informacje dotyczące istotnych warunków swojej podróży. Oczywiście można mu zarzucić, że podjął decyzję nie mając kompletu danych, ale zakładamy, że „po drugiej stronie” miał profesjonalnego organizatora imprez turystycznych, którego wiedzy i doświadczeniu zwyczajnie zaufał.

[CIEKAWOSTKA]:  Zainteresowanych możemy odesłać na stronę Travelplanet.pl, gdzie w zakładce poświęconej Exim Tours znajdą m.in. informację:

  • usługi na najwyższym poziomie, fachowe doradztwo i profesjonalna obsługa.

A my tylko przypomnimy, że zgodnie z art. 40 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy zarówno Exim Tours jak i jego agent turystyczny (tu: Travelplanet) byli zobowiązani przekazać klientowi m. in. informacje dotyczące:

  1. rodzaju środka transportu (samolot);
  2. jego klasy, kategorii lub charakteru środka transportu (kategoria/charakter dla samolotu –rejsowy, czarter; klasa dla samolotu rejsowego – ekonomiczna, biznes, pierwsza);
  3. czasu i miejsca wyjazdów oraz postojów, a jeżeli dokładny czas nie został jeszcze określony – o przybliżonym czasie wyjazdu i powrotu.

I to zanim klient zwiąże się jakąkolwiek umową o udział w imprezie turystycznej lub odpowiadającą jej ofertą.

Czy rzeczywiści dostał?

Na początku został poinformowany, że będzie to impreza samolotowa (ad 1). Zanim nie wpłacił zaliczki nie wiedział jednak, czy będzie to czarter czy samolot rejsowy – nie został też poinformowany jaka będzie np. klasa tego samolotu (ad 2).

[PODPOWIADAMY]: Naszym zdaniem już na tej podstawie można wykazywać, że Exim Tours i/lub jego agent naruszyli przepisy rozdziału 6 ustawy dotyczącego jego obowiązków informacyjnych wobec podróżnych.

A czy klient został poinformowany chociażby o „przybliżonym czasie wyjazdu i powrotu” (ad 3)?

Exim Tours nagina prawo, ale próbuje też czas

Przypomnijmy, że na dwóch etapach (sprzed zapłaty zaliczki oraz zaraz po zapłacie) klient wciąż dysponował wyłącznie datą dzienną wyjazdu i powrotu.

Należałoby przyjąć (ad 3), że gdyby w ww. przepisie chodziło wyłącznie o datę , a nie godzinę wyjazdu i powrotu, to zakładając racjonalność ustawodawcy, wprowadziłby on zapis o „dacie”, a nie „czasie wyjazdu i powrotu” – jak to zrobił w innym przepisie (np. w art. 40 ust. 1 pkt 1 lit. a).

[PODPOWIADAMY]: Jeżeli jednak przyjmiemy (nawet ostrożnościowo), że prawnicy obsługujący Exim Tours przygotowali jakąś „twardą” i korzystną dla interesów swojego mocodawcy interpretację cytowanego powyżej zapisu ustawy, zgodnie z którą „przybliżonym czasem wylotu i powrotu” jest data dzienna, to pamiętajmy, że wciąż mamy szansę wyjaśnienia tego w sporze sądowym z tym touroperatorem. Np. o odszkodowanie lub obniżenie ceny – a wtedy swoje roszczenie możemy oprzeć o kolejne zarzuty (jak poniżej).

Bo usługi turystyczne (przeloty, transfery z/na lotnisko czy zakwaterowanie) ujęte w pakiet (imprezę turystyczną) kupowany od organizatora to system naczyń połączonych.

W opisywanej sprawie klient otrzymuje w końcu umowę, z której dowiaduje się o czasie wylotu  – godz. 20:50 (9 maja), ale także przylotu na miejsce – godz. 23:35 (9 maja). Dostaje także informacje o czasie powrotu – wylotu z lotniska Palma de Mallorca o godz. 6:30 (13 maja).

fragment zgłoszenia umowy z biurem podróży exim tours wskazująca potwierdzoną rezerwację udziału w imprezie turystycznej

Exim Tours sprytny jak Chuck Norris

Exim Tours jest tak sprytny, że może przechytrzyć także sam siebie.

Wróćmy bowiem do początku naszej sprawy i elementów gwarantowanych klientowi najpierw ofertą, a potem umową z Exim. Oprócz przelotu TAM i Z POWROTEM wskazywały one także gwarancje touroperatora  dotyczące zakwaterowania – pobyt w hotelu w okresie 5 dni i 4 nocy, w dacie od 9 maja (check in) do 13 maja (check out).

Jednak były tam także dokładne informacje o tym, że doba zaczyna się pomiędzy 14.00 a 16.00, a kończy o g. 10.00 lub 12.00 w zależności od hotelu. Na ich podstawie klient mógł już realnie oceniać otrzymane gwarancje co do zakwaterowania pod kątem realizacji  potrzeb swoich i rodziny (w tym dat zakwaterowania, ilości posiłków jakie w tym czasie otrzymają, czasu korzystania z All Inclusive, etc). A także ceny wybranej oferty, którą właśnie zaliczkował, i na którą dostał potwierdzenie w umowie (z uwzględnieniem ww. gwarancji).

Należy przyjąć, że subiektywnie były to dla klienta istotne informacje, a obiektywnie – główne właściwości usług turystycznych, które nie podlegają zmianie, chyba że strony umowy postanowią inaczej (art. 42 ust. 5 ustawy). Oznacza to, że istotna zmiana tych terminów po zawarciu umowy wymaga zgody klienta.

[PODPOWIADAMY]: Dlatego klient zerknął w Google Maps, wziął pod uwagę czas oczekiwania na wydanie bagażu oraz transferu pomiędzy lotniskiem a hotelem (+ c.a. 50 minut), dodał „dwa do dwóch” i wyszło mu, że przylatując na lotnisko docelowe 9 maja o godz. 23:35, nie ma szans na zakwaterowanie w dacie gwarantowanej, tj. 9 maja.

Możliwość bezkosztowego odstąpienia od umowy przez klienta

Oznacza to zatem, że biuro podróży tak zmieniło parametry imprezy turystycznej od przedstawienia oferty do zawarcia umowy (dookreślenie godzin wylotów i przylotów), że istotnie zmieniły się terminy faktycznego zakwaterowania klienta i jego rodziny oraz innych usług uwzględnionych w cenie imprezy. Na co on nie wyraził zgody.

[PODPOWIADAMY]: Brak takiej zgody stanowić może powód, który uzasadni odstąpienie przez klienta od umowy z biurem podróży za zwrotem wniesionych przez niego wpłat (14 dni) bez obowiązku opłaty za odstąpienie (art. 46 ust. 6).

Co więcej, czarę goryczy przelać może także informacja uzyskana od Exim Tours na tym etapie, o godzinie lotu powrotnego (6:30). Dla klienta oznacza to konieczność wykwaterowania ok. 2-3 w nocy. Szybko więc kalkuluje nie ma też szans na skorzystanie z normalnego noclegu ostatniego dnia podróży (13 maja), czy chociażby śniadania.

I tak z 5 dni wycieczki do słonecznej Hiszpanii robi się raptem 3. W tej samej cenie.

Exim Tours – pierwszy i ostatni dzień nie na wypoczynek

Przypomnijmy, że umowa gwarantowała klientowi, że zostanie zakwaterowany 9 maja.

[PODPOWIADAMY]: W tych okolicznościach oceniamy, że Exim Tours nie będzie mógł skutecznie zasłonić się zapisem OWU (Ogólnych Warunków Uczestnictwa), który mówi że: „Pierwszy i ostatni dzień imprezy samolotowej przewidziany jest na przelot, a nie na właściwy wypoczynek.”

Samolot rejsowy a czarter – o kombinacjach Exim Tours raz jeszcze

Exim Tours opiera swoje imprezy turystyczne nie o loty czarterowe, tylko o połączenia regularne. Nie wszyscy potencjalni klienci tego biura o tym wiedzą – ale też nie muszą.

Nie są też świadomi tego, że Exim nie chce dobrowolnie stosować art. 46 ust. 6, który umożliwia klientowi bezkosztowe odstąpienie od umowy – choć, w określonym stanie faktycznym (jak np. w opisywanej sprawie) biuro miałoby taki obowiązek.

W to miejsce woli swoich klientów, którzy przecież już zapłacili zaliczkę, uraczyć własną interpretacją zaistniałej sytuacji, w której ewentualne odstąpienie od umowy nie będzie bezkosztowe.

W związku z tą interpretacją, klienci odstępujący od umowy, robią to według art. III OWU Exim Tours, który brzmi:

„1. Podróżny może odstąpić od Umowy w każdym czasie przed jej rozpoczęciem. W takim przypadku, Podróżny jest zobowiązany do zapłaty na rzecz Organizatora opłaty z tytułu odstąpienia od Umowy:

(…)

  1. c) w przypadku imprez z przelotem rejsowym (nie czarterowym) wysokość opłaty wyliczana jest indywidualnie w oparciu o cenę imprezy turystycznej pomniejszoną o zaoszczędzone koszty lub wpływy z tytułu alternatywnego wykorzystania danych usług turystycznych.

Do kalkulacji ostatecznie poniesionych kosztów w przypadku imprez z przelotem rejsowym (nie czarterowym) Organizator może przystąpić najwcześniej po dacie końcowej wyjazdu i rozliczeniu kosztów Imprezy, z której Podróżny nie skorzystał. Kalkulacja ostatecznej opłaty w przypadku imprez z przelotem rejsowym (nie czarterowym) następuje na wniosek Klienta złożony niezwłocznie, nie później niż do 7 dni od daty zakończenia imprezy. Niedopełnienie przez Podróżnego obowiązku anulowania Imprezy przed datą jej rozpoczęcia może oznaczać brak alternatywnego wykorzystania usług.”

Z doświadczenia wiemy, że Exim Tours bardzo szybko dokonuje swojej kalkulacji – mniej więcej mnożąc wpłaconą już zaliczkę razy dwa. W ten sposób nie tylko kładzie rękę na pieniądzach już wpłaconych, ale wzywa klientów do zapłaty dalszych należności, grożąc zgłoszeniem ich do Krajowego Rejestru Długów i sądem. I większość z nich – zastraszona – płaci.

A kiedy klient, powołując się chociażby na powyższe zapisy, próbuje dowiedzieć się jakie były ostateczne rozliczenia, argumentując, że skoro odstąpił od umowy, to biuro podróży miało szansę jeszcze raz sprzedać „jego” wycieczkę i w ten sposób zaoszczędzić, Exim Tours zasłania się tajemnicą handlową.

[PODPOWIADAMY]: Masz problem z Exim Tours? O tym, jak bronić się przed takimi praktykami biura podróży opowiemy ci podczas indywidualnych konsultacji z naszym radcą prawnym.

Czy warto podróżować z Exim Tours?

Tego rodzaju praktyki biura podróży Exim Tours budzą nasz sprzeciw – bo ujmując rzecz najdelikatniej – brak im elegancji.

Wiemy jak was obronić w konflikcie z tym organizatorem. Nie mamy też najmniejszych kompleksów, aby poprowadzić waszą sprawę przed sądem.

Jednak nasze usługi także kosztują.

Dlatego może być dla was znacznie taniej omijać takiego touroperatora i nie wiązać się z nim żadną umową.

Jeżeli jednak już szukacie pomocy kancelarii prawnej – zapraszamy do kontaktu.


Jeśli zainteresowały was wątki dotyczące oferty Exim Tours polecamy też z bloga:

  1. Exim Tours w sporze z klientami – komentarz do artykułu prasowego.
  2. Wakacje na Cyprze – czego nie mówi nam biuro podróży
  3. Reklamacja nieudanych wczasów do biura podróży Exim Tours

Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.


Chcesz reklamować nieudane wakacje z biurem podróży? Dowiedz się, gdzie (nie) szukać pomocy

Chcesz reklamować nieudane wakacje z biurem podróży? Dowiedz się, gdzie (nie) szukać pomocy

Nie czarujmy się – klient biura podróży, który wrócił z nieudanych wakacji ma małe szanse na samodzielne, skuteczne dochodzenie swoich roszczeń. Przepisy ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych są w wielu miejscach nieprecyzyjne i zostawiają spore pole do (nad)interpretacji, a orzecznictwo wciąż dopiero się kształtuje. Z kolei zapisy Ogólnych Warunków Uczestnictwa (OWU), które stanowią (znaczącą) część umowy z touroperatorem są tak skonstruowane, żeby maksymalnie ograniczyć odpowiedzialność organizatora. I wszędzie tam, gdzie będzie to tylko możliwe przerzucić ją na jego podwykonawców, jak np. linie lotnicze czy hotelarzy. Często nawet niezasadnie – o tym pisaliśmy już na naszym blogu we wpisie pt. Odpowiedzialność biura podróży za opóźniony lub odwołany lot.
Zobacz też: Umowa z biurem podróży – jak ją (z)rozumieć
Jak w takiej sytuacji podróżny, który przecież w znakomitej większości przypadków, nie jest ani prawnikiem, ani też specjalnie wnikliwym czytelnikiem umowy ma sobie poradzić z przygotowaniem merytorycznej reklamacji i skutecznym wyegzekwowaniem swoich praw? Co więc może zrobić? Może, czy też nawet powinien, zwrócić się o pomoc do instytucji, których obowiązkiem jest udzielić mu fachowej, skutecznej i bezpłatnej pomocy.

Biuro podróży zepsuło mój urlop – gdzie szukać bezpłatnej pomocy?

Np. na stronach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, u lokalnych rzeczników praw konsumentów lub Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECK Polska). W teorii jest całkiem nieźle. Ale ponieważ zagadnieniami prawa turystycznego zajmujemy się już od dobrych kilku lat i obsługujemy klientów, którzy nie tylko spędzili nieudany urlop organizowany przez biuro podróży, ale też „odbili się” od instytucjonalnej pomocy, postanowiliśmy sprawdzić, na ile materiały przygotowane przez państwowe urzędy mogą być przydatne przeciętnemu Kowalskiemu. Już i tak najczęściej rozczarowanemu kontaktem z działem reklamacji swojego touroperatora. A zatem. Gdzie i jak szukać pomocy po nieudanych wakacjach? Krótki i nieobiektywny przegląd tego, co oferują instytucje, których obowiązkiem jest wpierać tę słabszą z reguły stronę sporu z biurem podróży.
Czytaj też o tym dlaczego nie warto korzystać z gotowców z internetu.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – uważaj na nieaktualne wzory reklamacji!

Nie oszukujmy się – przygotowanie reklamacji nieudanych wakacji nie jest zajęciem ani miłym (szczególnie, że dotyczy naszego zepsutego wypoczynku), ani szybkim, ani łatwym. Wymaga bowiem wiedzy prawniczej i znajomości konkretnych i aktualnych przepisów; potrzebuje pewnej systematyki w ułożeniu i przedstawieniu faktów; realnej oceny i rzeczowej wyceny swoich roszczeń. Często także dystansu. Nie każdy klient biura podróży będzie w stanie poradzić sobie z czymś takim samodzielnie. I też nie ma takiego obowiązku. Warto jednak, żeby miał dostęp do wiarygodnych źródeł, sprawdzonych informacji, aktualnych przepisów i takich podpowiedzi, które ułatwią mu cały proces. Wydaje się, że tego rodzaju wysokie kryteria będą spełnione przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ale czy tak jest w rzeczywistości?

UOKiK – gdzie i jak szukać informacji o pomocy dla klientów biur podróży?

Na stronie Urzędu możemy znaleźć informacje o tym, że jest to instytucja z ponad trzydziestoletnią tradycją a jednym z kluczowych jej zadań jest „ochrona interesów konsumentów”. Pobieżny przegląd aktualności ze strony internetowej wskazuje, że w czasie np. tegorocznych wakacji instytucja ta nie podejmowała żadnych systemowych działań dotyczących organizatorów turystyki. Jednakże dociekliwy internauta, w zakładce z komentarzami znajdzie informację o kampanii zatytułowanej „Znajdź swoje prawa na lotnisku” (pisownia oryginalna). W skrócie ma być to akcja edukacyjna organizowana przez działające przy UOKiK-u Europejskie Centrum Konsumenckie. Na wybranych lotniskach pasażerowie obejrzą spoty pokazujące problemy, jakie mogą pojawić się w podróży i dowiedzą się, gdzie znajdą bezpłatną pomoc. Tyle, jeśli chodzi o bieżącą aktywność. W zakładce „Konsumenci/ Porady konsumenckie” sprawdzamy więc, na jakie wsparcie może liczyć klient biura podróży szukający informacji i pomocy po swoim zmarnowanym urlopie. I znajdujemy. W zakładce „wzory pism” turysta może sobie ściągnąć aż dwa: wzór A i wzór B. Oba tak samo złe! zrzut ekranu ze strony urzędu ochrony konkurencji i konsumentów pokazujący dwa wzory reklamacji usługi turystycznej do biura podróży

Wzór reklamacji imprezy turystycznej według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Jeden i drugi jest bardzo zły! Bo wskazuje nieaktualne przepisy! To nie tylko wstyd, ale także narażanie konsumentów na szkodę – daje bowiem adresatom reklamacji (biurom podróży) wyraźny sygnał, że klienci posługujący się takim „przeterminowanym” wzorcem zupełnie nie znają się na przepisach i łatwo będzie ich ograć. I np. oddalić ich roszczenia w całości. A przecież do podstawowych kompetencji prezesa UOKiK należy kształtowanie polityki ochrony konsumentów (sic!). Bo wskazuje tylko dwa, z trzech przysługujących podróżnym roszczeń – obniżenie ceny i zadośćuczynienie, a „zapomina” o odszkodowaniu. A przecież aktualne przepisy wyraźnie wskazują prawo podróżnych do domagania się od biur podróży także odszkodowania za poniesione szkody jakich doznali w wyniku niezgodności – czyli niewykonania lub nieprawidłowego wykonania umowy.
[PRZYKŁAD]: Zgodnie z przepisem art. 48 ust. 4 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, jeżeli organizator turystyki nie usunie zgłoszonych niezgodności w rozsądnym terminie wyznaczonym mu przez podróżnego, ten ostatni może dokonać tego sam (np. zmienić hotel na odpowiedni na własną rękę) i wystąpić o zwrot poniesionych niezbędnych wydatków.  W tych okolicznościach poniesione przez podróżnego koszty takiego „zastępczego” zakwaterowania stanowią jego szkodę.
Bo jako jedyny kalkulator roszczeń wskazuje tzw. Tabelę frankfurcką. I tu przedstawiciele UOKiK muszą doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że tabela ta jest „ogrywana” przez prawników biur podróży a także sądy. O tym dlaczego posłuchasz m.in. tu : Zmarnowanyurlop.pl: Jak wycenić swoje roszczenia wobec biura podróży? – YouTube I choć nasz materiał nagrywaliśmy dawno – z myślą o umowach zawartych z biurami podróży przed 1.07.2018 – to nasze uwagi o pułapkach, w jakie możemy wpaść stosując wyłącznie Tabelę frankfurcką wciąż zachowują aktualność. Aż szkoda, że tego materiału nie obejrzeli decydenci z UOKiK-u… wzór reklamacji usługi turystycznej przygotowany przez uokik wersja awzór reklamacji usługi turystycznej przygotowany przez uokik wersja b (źródło: https://www.uokik.gov.pl/wzory_pism.php/)

Europejskie Centrum Konsumenckie – fajnie, ale czy dla wszystkich?

Działające przy UOKiK-u ECK Polska udziela pomocy i porad konsumentom w Europie. Jeśli mamy problem z przedsiębiorcą z innego kraju należącego do Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Norwegii czy Islandii możemy liczyć na bezpłatną pomoc prawną specjalistów z ECK. No właśnie – tylko czy będzie to właściwy podmiot dla sporu pomiędzy polskim konsumentem i polskim biurem podróży? Otóż nie – dla właściwości rzeczowej ECK konieczny jest transgraniczny charakter sprawy (z obszaru UE, Norwegii lub Islandii). Tzn. faktycznie musimy skarżyć się na zachowanie zagranicznego przedsiębiorcy a nie rodzimego. Dlatego jest ciekawostką, że to właśnie ta instytucja poświęca w swojej komunikacji zdecydowanie więcej uwagi kwestiom związanym z turystyką i biurami podróży niż UOKiK – gdzie tu logika? Pytaniem otwartym pozostaje także to, czy ECK Polska odpowiednio komunikuje ww. kontekst publikowanych przez siebie materiałów? Tzn. czy są one przeznaczone także dla konsumenta, który jest w sporze z polskim przedsiębiorcą, a jeżeli tak, to czy są one dla niego bezpieczne? Jeżeli nie, naszym zdaniem należałoby to podkreślać przy każdym z komunikatów lub wzorów przygotowywanych przez ECK. Dlatego po kolei.

Wątpliwa użyteczność części komunikatów ECK

Jeden z ostatnich komunikatów informuje np., że od 1 czerwca do 26 września 2021 do ECK wpłynęło nieco ponad 1700 skarg konsumentów, z czego 35% stanowiły zgłoszenia dotyczące problemów z turystyką i podróżami, takie jak opóźnione czy odwołane loty, zaginione bagaże, noclegi czy wypożyczenie auta. Można by odnieść więc wrażenie, że w polskiej turystyce znacznie się poprawiło – bo skarg związanych z turystką byłoby w sumie całkiem niewiele. A przecież choćby po ilości zgłoszeń jakie otrzymuje od niezadowolonych Klientów serwis Zmawnowanyurlop.pl wiemy, że tak dobrze nie jest. Na czym polega haczyk? Chociażby na wspomnianym wyżej przedmiocie działalności tej instytucji. ECK Polska nie zajmuje się skargami na polskie biura podróży! Jednak komunikat o tym milczy, a podane bez właściwego kontekstu dane, mogą wprowadzać konsumentów w błąd. Dalej – na stronach ECK, w zakładce „Aktualności” znajdujemy przypomnienie o ważnych terminach dotyczących reklamowania poszczególnych usług, a na stronie głównej są zakładki zatytułowane „Turystyka”, „Prawa pasażera” i „Wzory reklamacji”. Przyjrzyjmy się zatem komunikatom ECK dotyczącym „ważnych terminów” w kontekście umów z biurami podróży – oto komunikat pierwszy: zrzut ekranu ze strony europejskiego centrum konsumenckiego wskazujący ile czasu maja klienci biura podróży na wysłanie reklamacji do touroperatora (źródło: https://konsument.gov.pl/wyjazd-zorganizowany-prawa-konsumenta/)
[UWAGA]: O ile dwa pierwsze zdania są prawdziwe, o tyle zdanie ostatnie dla sporu konsumenta z polskim biurem podróży – absolutnie nie! Dlaczego? Wyjaśniamy: w Polsce od 1 lipca 2018 ustawa przestała regulować termin wniesienia reklamacji oraz termin odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że w tej materii powstała jakaś „czarna dziura” – zmieniło się jedynie miejsce (i ranga) tych regulacji. Dziś terminy na złożenie reklamacji oraz na odpowiedź na nią przez organizatora turystyki regulują bowiem umowy z biurami podróży – informacje o tych terminach podróżni mogą znaleźć w Ogólnych Warunkach Umowy (OWU) lub w Warunkach Imprez Turystycznych (WIT) danego touroperatora.
Wbrew temu, o czym informuje ECK, w Polsce jest oznaczony czas, w którym adresat reklamacji (biuro podróży) jest obowiązany do przesłania podróżnemu odpowiedzi na reklamację. Jego naruszenie przez organizatora stanowić będzie m. in. kolejne naruszenie umowy z klientem przez „silniejszą” ze stron. Z kolei, jeżeli treść komunikatu wynika z wiedzy ECK, że w innych krajach (z obszaru UE, Norwegii lub Islandii) praktyka jest inna niż w Polsce – warto byłoby to zasygnalizować i dookreślić, gdzie jest jak. I przykład kolejnego komunikatu ECK: zrzut ekranu ze strony europejskiego centrum konsumenckiego najważniejsze terminy dotyczace reklamacji w tym reklamacji usługi turystycznej (źródło: https://konsument.gov.pl/aktualnosci/nie-zwlekaj-reklamuj/)
[PODPOWIADAMY]: faktycznie po 1 lipca 2018 polskie przepisy nie wskazują terminów na złożenie reklamacji imprezy turystycznej. Notabene przepisy nie regulują już w ogóle postępowania reklamacyjnego. Ale jak pisaliśmy o tym wyżej – w Polsce regulują je umowy z poszczególnymi touroperatorami. Dlaczego więc takie użyteczne informacje są pomijane i nie trafiają do polskich konsumentów?
Co więcej takie niepełne informacje na stronie ECK (także publikowane bez zasygnalizowania właściwego kontekstu np. dotyczącej właściwości rzeczowej ECK), mogą wprowadzić polskich konsumentów w błąd – i to na ich szkodę! Wiele z polskich biur podróży zastrzega bowiem w umowach, że nie będzie rozpatrywało reklamacji złożonych po wyznaczonych umową terminach. Te wynoszą najczęściej 30-45 dni i rzadko są dłuższe. Oznacza to, że klient biura podróży, który błędnie powiąże informacje wynikające z dwóch powyższych zdań komunikatu ECK, może zakładać, że w Polsce na złożenie reklamacji ma aż 3 lata – a tak nie jest!

Dlaczego zasada „less is more” nie zadziała w reklamacjach wycieczek?

Chociażby z tego powodu, że dziś ustawodawca daje podróżnym aż trzy podstawy do żądania rekompensaty. Inaczej należy uzasadnić i udowodnić roszczenie o obniżkę ceny, odszkodowanie a jeszcze inaczej – o zadośćuczynienie za krzywdy jakich doznali klienci biur podróży w wyniku niezgodności. Inna będzie podstawa prawna ww. roszczeń oraz inne będą także możliwości uwolnienia się organizatora od odpowiedzialności z każdego w opisanych wyżej tytułów. To wszystko wypadałoby rzetelnie opisać i wysoko postawić poprzeczkę touroperatorowi, który będzie musiał na taką reklamację odpowiedzieć. Tak patrzymy na proces przygotowania reklamacji w serwisie Zmarnowanyurlop.pl Tymczasem ECK przygotowało dla konsumentów następujący wzór: zrzut ekranu ze strony europejskiego centrum konsumenckiego wzór reklamacji nieudanych wakacji z biurem podróży w języku polskim (źródło: https://konsument.gov.pl/wzory-reklamacji-biura-podrozy/) I to wszystko! Trzy minuty i po sprawie! Jednak nie trudno sobie wyobrazić podobnie lakoniczną odpowiedź biura podróży na tak „wylewną” reklamację. Nie spodziewalibyśmy się bowiem, że takim wystąpieniem przekonamy organizatora, aby ten szczegółowo uzasadnił swoje stanowisko, w tym być może przyczyny odmowy jej uwzględnienia. Pytanie zatem, jaką wartość dodaną przyniesie proces reklamacyjny przeprowadzony na tak lakonicznym poziome? A przecież mógłby stanowić dla konsumenta ważną podstawę do zbudowania strategii na kolejne kroki w wale o rekompensatę – także przed sądem. Czy faktycznie „mniej znaczy więcej”? Raczej nie na koncie klientów.

Ważne terminy na stronie ECK raz jeszcze

Po raz kolejny zwracamy uwagę na terminy podawane przez ECK. Tym razem chodzi nam o termin umieszczony we „wzorze reklamacji – niezgodność pobytu z ofertą” jaki klienci wyznaczają touroperatorowi na odpowiedź – 14 dni. Jeżeli nie wynika to z różnych regulacji poszczególnych krajów z obszaru UE, Norwegii lub Islandii,  to jest to praktyka zupełnie chybiona. Jeżeli w Polsce biura podróży mają wyznaczone terminy na odpowiedź na reklamacje, i te wynoszą 30, 45 dni i dłużej (m. in. Rainbow Tours daje sobie prawo do odpowiedzi na reklamację w ciągu 60 dni), to wyznaczanie przez konsumenta terminu 14-dniowego po raz kolejny definiuje go jako nieznającego procedury. I ponownie – łatwego do ogrania przez biura podróży! Dodatkowo naraża klienta na frustracje i ciągłe dociekania – dlaczego oni mi wciąż nie odpowiedzieli? Odpowiedź jest prosta – bo być może nie musieli. Ale ECK Polska, chcąca zadbać o polskich konsumentów, o tym wiedzieć musi. Co ciekawe, eksperci ECK również wskazują Tabelę frankfurcką, jako pomocną w wyliczaniu wysokości roszczenia, z zastrzeżeniem, że nie jest ona wiążącym aktem prawnym, a nieformalnym dokumentem przygotowanym przez Sąd Krajowy w Niemczech, który „z powodzeniem jest stosowany w praktyce niektórych innych krajów UE.” Których, tego już ECK niestety nie podaje.

Lokalni Rzecznicy Praw Konsumentów

Większość turystów, niezadowolonych ze swoich wakacji z biurem podróży, jeszcze tam na miejscu zapowiada rezydentom, że o ich sprawie i problemach na pewno usłyszy rzecznik praw konsumentów. Według dostępnych informacji w Polsce działa około 370 miejskich lub powiatowych rzeczników. To zazwyczaj pierwsze źródło informacji dla podróżnych. I w wielu przypadkach naprawdę kompetentna i pełna empatii pomoc. Jednakże zakres wsparcia rzecznika jest siłą rzeczy ograniczony – bo i rozrzut kompetencji jest spory. A przecież klient biura podróży potrzebuje kierunkowej pomocy – i fachowca z branży turystycznej. A urzędnik owszem udzieli bezpłatnych informacji, pomoże w napisaniu reklamacji, czy złoży do touroperatora pismo domagając się wyjaśnień w naszej sprawie. I chociaż w zakresie jego kompetencji leży również wytaczanie powództwa na rzecz ochrony interesów konsumentów, to trudno oczekiwać, że będzie podejmował takie działania w indywidualnej sprawie Kowalskiego. Nie, dalej Kowalski będzie musiał radzić sobie we własnym zakresie.

Po pomoc za zmarnowany urlop do fachowca

Nie ma dobrych, gotowych wzorów reklamacji nieudanego urlopu. A to dlatego, że każdy z nas ma inne oczekiwania co do swojego wypoczynku, inne punkty ciężkości. To, co dla jednego jest kluczowe i niezbędne, dla kogoś innego będzie miało drugorzędne znaczenie. Kwestie zakwaterowania, jedzenia, atrakcji, przewoźników, miejsc docelowych i sposobów dostania się na nie decydują o tym, czy dana oferta będzie dla nas atrakcyjna, do przyjęcia czy absolutnie nie do zaakceptowania. I to z zupełnie różnych powodów.
Zobacz też: Radca prawny rozwiąże Twój wakacyjny problem z biurem podróży
Nasze reklamacje są długie. Bo rozumiemy te powody i zależności, szczegółowo je opisujemy, jak najszerzej przedstawiamy drugiej stronie wasz punkt widzenia. I nie godzimy się na standardowe formułki i „okrągłe” odpowiedzi touroperatora. Na postępowanie reklamacyjne dotyczących nieudanych wyjazdów patrzymy też w specyficzny sposób – od samego początku tak opracować i opisać sprawę klienta biura podróży, jakby miała ona trafić do sądu. I choć zlecenie od naszych klientów na tym etapie rozumiemy prawidłowo, tj. zrobić tak, żeby sprawa do sądu trafić nie musiała, to w naszych pismach chcemy pokazać potencjał i oręż. Od razu! I dać touroperatorowi i jego prawnikom do zrozumienia, że wciąż taniej będzie wypłacić rekompensatę poza sądem, niż zapłacić także za koszty naszego zastępstwa procesowego Żyjemy z tego, że udzielamy wsparcia i pomocy niezadowolonym klientom biur podróży. I dlatego jeśli szukasz naprawdę skutecznego rozwiązania i fachowej porady polecamy kontakt z naszym radcą prawnym.
Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.
 
Pożary w kurortach – co mogą klienci biur podróży?

Pożary w kurortach – co mogą klienci biur podróży?

Radca prawny naszego serwisu – Bartosz Kempa, na łamach portalu prawo.pl opowiada o ochronie prawnej turystów, którzy podczas wakacji z biurami podróży zostają dotknięci skutkami różnego rodzaju trudnych i niespodziewanych sytuacji. I chociaż ostatnie pożary w Turcji, Grecji, Hiszpanii i we Włoszech, powodzie i podtopienia w Niemczech, czy ataki terrorystyczne to wciąż sytuacje wyjątkowe, warto znać swoje prawa i wiedzieć, kiedy i w jakim wypadku touroperator ma obowiązek udzielenia nam pomocy.

Dlatego też, niezależnie od zagadnień, jakie zostały poruszone w materiale dziennikarskim, tradycyjnie prezentujemy Wam całość naszego opracowania. I przypominamy, że w każdej, niezależnie jak trudnej i niespodziewanej sytuacji z biurem podróży, jesteśmy do Waszej dyspozycji (kontakt).


Bartosz Kempa, radca prawny Zmarnowanyurlop.pl

W kontekście żywiołów pada pytanie o Turcję, Grecję, Hiszpanię, Włochy. A ja dodam Bułgarię, Niemcy, czyli kolejne kraje, do których w zasadzie można dojechać samodzielnie.


Czytaj też: Covidowe wakacje 2021, czyli jakie pułapki mogą czekać na turystów?


Z tego względu ważne jest to:

Wciąż na zwiększoną ochronę prawną mogą liczyć ci klienci biur podróży, którzy kupili u nich imprezę turystyczną – pakiety, składające się min. z dwóch różnych usług turystycznych na potrzeby tych samych wakacji. Podlegają wtedy ustawie o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Jej przepisy ukierunkowane są na ochronę podróżnego – stawiając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo jego wypoczynku.

Takiej ochronie nie podlegają klienci biur podróży, którzy kupili tzw. dojazdy własne. Czyli pojedyncze usługi turystyczne (np. wyłącznie zakwaterowanie) oparte o samodzielny transport – i to pomimo, że sprzedawane przez organizatora turystyki! Co więcej, coraz częściej informacje na ten temat biura podróży dość mocno „zaszywają” w materiały pisane bardzo małą czcionką.


Czytaj też: Itaki wakacje 2021 z dojazdem własnym, ale bez ochrony prawnej


Biura podróży muszą udzielić klientom pomocy

Przykładem takiej wyjątkowej ochrony ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych jest obowiązek organizatora turystyki niezwłocznego udzielenia pomocy podróżnym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. W kontekście zmagania się z żywiołem i ewentualnych ewakuacji, chodzić tu może chociażby o pomoc rezydentów znających język obcy tym podróżnym, którzy takiego języka nie znają.


Czytaj też: Wakacje 2020. Jakie prawa mają turyści, którzy utknęli zagranicą przez COVID-19?


Obowiązek zapewnienia innego hotelu

Ale także w skorzystaniu ze świadczeń zastępczych – np. zorganizowaniu porównywalnego zakwaterowania w innym hotelu, gdy do zakończenia imprezy turystycznej pozostało jeszcze całkiem sporo czasu a, z uwagi na zagrożenie żywiołem, nie jest możliwe kontynuowanie wypoczynku w obiekcie objętym umową. Co więcej, w takich okolicznościach organizator powinien zapewnić warunki porównywalne z tymi uzgodnionymi w umowie. I to bez obciążania podróżnych dodatkowymi kosztami – chyba, że ta trudna sytuacja powstała np. w wyniku ich rażącego niedbalstwa – co w omawianym kontekście raczej należałoby wykluczyć. Jeżeli jakość świadczeń zastępczych jest niższa, podróżnym przysługuje odpowiednie obniżenie ceny, którą zapłacili touroperatorowi za prawidłowe wykonanie umowy.

Jakie roszczenia za skrócone wakacje?

Organizator może kalkulować, że bardziej opłaca mu się skrócić pobyt klientów niż ponosić koszty dodatkowego zakwaterowania zastępczego. Należy wtedy pamiętać, że żywioł raczej na pewno zostanie uznany za tzw. nieuniknione i nadzwyczajne okoliczności (NNO). Wówczas, biura podróży mogą próbować oddalać reklamacje klientów i ich żądania zapłaty odszkodowania czy zadośćuczynienia z tytułu poczucia tzw. zmarnowanego urlopu. Co więcej w konkretnych stanach faktycznych, mogą to robić skutecznie. Co wtedy mają zrobić klienci, których pobyt został skrócony? I to często dość znacznie. Wystąpić do biura podróży o obniżkę ceny – NNO nie zwalniają bowiem organizatorów turystyki z obowiązku rozliczenia z klientem niezgodności tego właśnie tytułu.


Czytaj też: Biura podróży zwracają pieniądze za skrócone wakacje w związku z COVID-19.


Odszkodowanie i zadośćuczynienie od biura podróży

Według mnie wciąż z powodzeniem można walczyć także o odszkodowanie i zadośćuczynienie wszędzie tam, gdzie bezpośrednią przyczyną skrócenia pobytu klientów będzie nie tyle żywioł, co nagły spadek zainteresowania daną destynacją i ograniczeniem do niej lotów. Skoro nie będzie lotów w tamtą stronę, ograniczone pobudkami biznesowymi zostaną także loty powrotne. Żadne biuro podróży nie zdecyduje się bowiem na opłacanie lotów „na pusto” w jedną stronę. Jednak powodem takiego stanu rzeczy będzie już decyzja biznesowa touroperatora, a więc sytuacja pozostająca pod jego kontrolą – co nie jest już NNO.

Przedłużenie pobytu na koszt organizatora

Jeżeli impreza turystyczna dobiega końca, jednak żywioł poważnie utrudnia lub wręcz uniemożliwia bezpieczny powrót do kraju zgodnie z umową, czyli w danym terminie, danym środkiem transportu, biuro podróży zobowiązane jest zapewnić klientom dalsze zakwaterowanie, na swój koszt. Należy jednak pamiętać, że w takim przypadku nie musi to oznaczać dalszego pobytu w dotychczasowym hotelu – ustawodawca posługuje się tu sformułowaniem „zakwaterowania w miarę możliwości o kategorii równoważnej do określonej w umowie”. Taki obowiązek ma też limit czasowy – będzie trwało nie dłużej niż przez okres do 3 nocy.

Pożary w miejscu docelowym dają szansę na bezkosztowe rozwiązanie umowy

Powyższe sytuacje dotyczyły podróżnych, którzy już uczestniczą w imprezie turystycznej.

Jeżeli jednak klienci są stroną umowy o udział w imprezie turystycznej a ich podróż (wakacje) jeszcze się nie rozpoczęła, nagłe żywioły występujące w miejscu docelowym mogą stanowić podstawę do bezkosztowego rozwiązania umowy. I to zarówno przez biuro podróży jak i podróżnych.

Czy klientom należy się zwrot pełnej składki za ubezpieczenie od kosztów rezygnacji?

„Bezkosztowość” polega tu na tym, że organizator turystyki zwraca podróżnym w terminie 14 dni wszystkie dokonane przez nich wpłaty na poczet imprezy turystycznej. Ale, o czym warto wiedzieć, już zazwyczaj bez całej składki z tytułu ubezpieczenia kosztów rezygnacji – KR. Podróżnym nie przysługuje jednak roszczenie o odszkodowanie lub zadośćuczynienia za poczucie zmarnowanego urlopu.


Czytaj też: Jak w całości odzyskać pieniądze od biura podróży w ciągu 14 dni?


Biuro podróży czy klienci – komu łatwiej bezkosztowo rozwiązać umowę?

Biura podróży mogą to uczynić łatwiej niż podróżni – dla zastosowania tego mechanizmu wystarczy im powiadomienie klientów i powołanie się na np. nagły żywioł w kontekście NNO, jeżeli uniemożliwia to zrealizowanie umowy.

Podróżni mają w tym przedmiocie o wiele trudniej – także dlatego, że rzadko mają przy sobie prawników mogących pomóc im w przeanalizowaniu indywidualnej sytuacji. W odróżnieniu od biur podróży. Dla skutecznego odstąpienia od umowy bez ponoszenia kosztów muszą nie tylko powołać się na wyjątkową sytuację panującą w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie – w kontekście NNO, ale także potrafić wykazać, że mają one znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz osób do miejsca docelowego – co nie we wszystkich przypadkach będzie możliwe.

Uprawnienia klientów w przypadku próby zmiany umowy przez organizatora

Może dojść także do takiej sytuacji, gdy biuro podróży jeszcze przed rozpoczęciem imprezy turystycznej nie będzie chciało lub mogło rozwiązać z klientami umowy z powołaniem się na NNO. Jednak będzie zmuszone zmienić główne właściwości usług turystycznych, np. zmienić hotel zagrożony żywiołem lub taki, który z uwagi na sytuację zagrażającą bezpieczeństwu personelu i klientów, podjął decyzję o tymczasowym zamknięciu. I zaoferować w jego miejsce inny hotel i w zupełnie innym miejscu. Będzie to zmiana położenia obiektu zakwaterowania.

W takim przypadku ustawa o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych nakłada na organizatora turystyki obowiązek poinformowania o tym klientów. Co więcej, ma to uczynić niezwłocznie i w sposób jasny, zrozumiały poinformować ich o zmianach w warunkach umowy, ich wpływie na cenę a także wyznaczyć podróżnym czas na decyzję. Mogą oni bowiem przyjąć takie zmiany, a gdy zmiany te będą prowadziły do obniżenia jakości lub kosztów imprezy turystycznej, uprzednio zażądać obniżenia jej ceny. Mogą także – co jest bardzo ważnym uprawnieniem podróżnych – od umowy bezkosztowo odstąpić. I to bez konieczności wywodzenia NNO i jego wpływu na realizację imprezy turystycznej.

Wisienką na torcie są tu regulacje, pozwalające domagać się klientom dodatkowo odszkodowania i zadośćuczynienia – choć te będą zapewne oprotestowane przez biura podróży właśnie kontekstem NNO, o czym była już mowa wyżej. To jednak może okazać się dla touroperatorów pułapką, którą sami na siebie zastawili. Jak była o tym mowa na początku, konstrukcja ta ma mieć bowiem zastosowanie w przypadkach, gdzie nie NNO nie mają zastosowania.


Potrzebujesz pomocy radcy prawnego? Zapraszamy na konsultacje on-line.


Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów polub naszą stronę na Facebooku.


 

Żółta kartka dla Itaki

Żółta kartka dla Itaki

Biuro podróży Itaka umieszcza na swojej stronie komunikat, który mówi jednoznacznie, że:

Wszyscy Klienci ITAKI podlegają ustawowej ochronie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG).”

Czy jest tak w rzeczywistości?

Czy wszyscy klienci biura podróży Itaka podlegają ochronie TFG i ustawy o imprezach turytycznych?

My wiemy (bo sprawdziliśmy), że nie tak nie jest.

Czym wobec tego jest TFG i dlaczego to takie ważne dla podróżnych?


Jeśli zamiast czytania wolicie video:

[minti_social icon=”fa-youtube-play” url=”https://www.youtube.com/watch?v=neYw4AKhH3g” target=”_blank” rel=”nofollow”]


TFG ma gwarantować klientom ochronę na wypadek np. bankructwa touroperatora. Oczywiście nie jest naszą intencją wypowiadanie się na temat kondycji finansowej największego polskiego biura podróży, ale chcemy jedynie wskazać, że tego typu treść dość jednoznacznie sugeruje klientom, że podlegają ustawowej ochronie. A jeżeli tak, to tym samym podlegają także ustawie o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych.

Tej samej, która ma dać klientom gwarancje, że w razie kłopotów touroperator udzieli im pomocy, która to właśnie touroperatora wskazuje jako adresata wszelkich roszczeń za nieprawidłowości w wykonaniu umowy. I to niezależnie od tego, czy nieprawidłowości te wynikały z błędów hotelarza, przewoźnika, czy samego biura. To w końcu ta sama ustawa, która daje klientom obowiązkowy pakiet ubezpieczeniowy podczas wyjazdów zagranicznych i wiele innych korzyści.


Chcesz wiedzieć, za co odpowiada organizator imprezy turystycznej? M. in. za opóźniony lub odwołany lot. 


W związku z tym powyższy komunikat – dostępny na oficjalnej stronie Itaki, może sugerować, że wszystkie ofertowane dziś przez to biuro produkty, zapewnią Wam taka ochronę.

A tak nie jest.

Dlaczego? Dlatego, że dziś w portfolio produktów Itaki znaleźć można m. in. wyjazdy zagraniczne z dojazdem własnym. Które to nie podlegają ustawie i od których Itaka nie pobiera składki na TFG.


O wakacjach z dojazdem własnym możecie przeczytać m. in. w artykule: Czy majówka z biurem podróży, ale z dojazdem własnym to wciąż bezpieczna opcja?


Jeśli na takie wyjazdy decydujecie się świadomie, to bardzo dobrze. Natomiast w sytuacji, kiedy kierujecie się właśnie takim komunikatem Itaki, to o tym, że nie pobrana zostanie składka na TFG, a zatem nie będziecie podlegać ochronie ustawy o imprezach turystycznych dowiecie się zazwyczaj dopiero po zapłaceniu zaliczki. I dopiero wtedy, gdy wasze pieniądze będą już koncie Itaki.

Co więcej komunikat Itaki o TFG nie jest jedynym, do którego mamy poważne zastrzeżenia.

W formularzach sprzedażowych tego touroperatora znajdujemy jeszcze kilka innych „zahaczek” sugerujących, że klienci kupują właśnie produkt podlegający ustawowej ochronie – choć tak nie jest.

Opisaliśmy je dla was dokładnie w artykule pt.: „Itaki wakacje 2021 z dojazdem własnym, ale bez ochrony prawnej”.

Żółta kartka dla Itaki – o czym biuro podróży powinno informować swoich klientów

Dlatego od nas, na dziś żółta kartka dla tego touroperatora. Droga Itako, przemyślcie usunięcie tego komunikatu lub jego właściwą modyfikację.

I apel do klientów biur podróży. Czytajcie z uwagą komunikaty touroperatorów – nie tylko biura podróży Itaka.
Czytajcie wszelkiego rodzaju materiały, które organizatorzy przedstawiają Wam do zaakceptowania podczas sprzedaży. A to dlatego że wyłącznie uważne i, co szczególnie istotne, przeczytane ze zrozumieniem zapewni wam komfort na Waszym urlopie.

A o tym, co może czekać na turystów opowiadał nasz radca prawny, Bartosz Kempa, m. in. w materiale: „Covidowe wakacje 2021, jakie pułapki mogą czekać na turystów”.

Zamarnowanyurlop.pl – pomoc radcy prawnego online

Macie problem z biurem podróży? Możecie skonsultować się z naszym radcą prawnym – bez wychodzenia z domu. Przeanalizujemy Wasze dokumenty, odpowiemy na wszystkie pytania i pomożemy Wam podpisać bezpieczną umowę z biurem podróży.


Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.


 

Pożary w kurortach – co mogą klienci biur podróży?

Covidowe wakacje 2021, jakie pułapki mogą czekać na turystów


Bartosz Kempa, radca prawny naszego serwisu na łamach portalu prawo.pl opowiada o możliwych pułapkach, jakie czekają na klientów biur podróży w „covidowych” czasach.

A ponieważ siłą rzeczy w materiale dziennikarskim jest zawsze dużo mniej miejsca, niż w danej sprawie do opowiedzenia i wytłumaczenia, całość tego opracowania publikujemy na naszym blogu.

Bo kwestii, które mogą nieprzyjemnie zaskoczyć podróżnych decydujących się na wypoczynek z touroperatorami niestety tylko przybywa. Dlatego zaglądajcie na nasz blog. A jeśli macie konkretne pytania, zapraszamy do kontaktu.


Bartosz Kempa, radca prawny Zmarnowanyurlop.pl

Wydaje się, że jedną z największych pułapek, jakie czyhają na klientów w „covidowych” czasach, są ich przyzwyczajenia.

Utożsamianie touroperatorów jako wyłącznie organizatorów turystyki, którzy sprzedają wyłącznie imprezy turystyczne (korzystające z pełnej ochrony ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych), to pierwsze z przyzwyczajeń.

A to już historia. W sezonie turystycznym 2021 znacznie zwiększyła się ilość produktów, które tej ochrony klientom nie dają. Przykładem są tu zagraniczne wakacje z dojazdem własnym. Ta konstrukcja w znakomitej większości przypadków wyłącza odpowiedzialność polskiego touroperatora, który sprzedał produkt. Adresatem wszelkich reklamacji czy roszczeń staje się wyłącznie wykonawca tych usług, np. przy zakwaterowaniu – zagraniczny hotelarz. Wyłączone zostają też przypisy ustawy, zobowiązujące touroperatora do udzielenia podróżnym pomocy zawsze, gdy ci znaleźli się w trudnej sytuacji, czy ubezpieczenia od NNW czy KL.


Czytaj też: O urlopach z dojazdem własnym i o tym, jakie konsekwencje dla klientów biur podróży ma ta forma wypoczynku pisaliśmy m. in. w artykule pt. Czy majówka z biurem podróży, ale z dojazdem własnym to wciąż bezpieczna opcja?


Dlatego szukając wysokiej ochrony prawnej w niepewnych „covidowych” czasach, należy naprawdę uważnie studiować wszystkie dokumenty, jakie otrzymujemy z biura podróży. I szukać wśród nich elementów, zarezerwowanych dla „imprez turystycznych”. Będą to m. in. składka na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny czy Turystyczny Fundusz Pomocowy lub Standardowy Formularz Informacyjny (wskazujący jednoznacznie, czy kupujemy imprezę turystyczną i czy przysługuje nam ochrona z ustawy o imprezach turystycznych).

Innym przyzwyczajeniem klientów, przy tzw. wakacjach samolotowych, jest pewna beztroska w doborze lotnisk, z których wylatują. Zaznaczam, że nie chodzi tu o lotniska krajowe, ale zagraniczne – bo np. biuro podróży zaproponowało ekstra cenę za egzotyczne wakacje, ale z wylotem z Berlina.

Warto zatem pamiętać, że w takich przypadkach  impreza turystyczna zaczyna się dopiero zagranicą – na lotnisku w Berlinie. Jeżeli zatem nastąpią obostrzenia sanitarne, czy administracyjne, które uniemożliwią lub utrudnią (np. kwarantanna) wyjazdy z Polski, klient nie będzie w stanie uczestniczyć w takiej imprezie. I choć przyczyną będzie obiektywna sytuacja związana z COVID-19, nie będzie tu dużej możliwości domagania się rekompensaty czy zwrotu pieniędzy od touroperatora. Bo lot z Berlina i sama impreza turystyczna z najwyższym prawdopodobieństwem się odbędzie – tylko bez tego klienta. Wtedy jedynej szansy na zwrot części pieniędzy można upatrywać we wcześniejszym rozwiązaniu umowy przez klienta (za opłatą) lub innego porozumienia się z touroperatorem.

Z tym co i w jaki sposób sprzedają klientom touroperatorzy, oraz tym, co i w jaki sposób kupują klienci od touroperatorów, wiąże się kolejna pułapka „covidowych” czasów. Chodzi o zautomatyzowanie tych procesów i przesunięcie ich do internetu. Dla wielu, szczególnie młodych klientów biur podróży, to chleb powszedni. Ale dla dużej grupy podróżnych (w tym np. seniorów) ta wirtualna samodzielność to wciąż bardzo wymagające zadanie.

A przypomnę, że wiele ze stacjonarnych biur touroperatorów znajduje się w galeriach handlowych, które do niedawna były zamknięte. Zresztą, moim zdaniem, rola agentów w turystyce, jest wciąż niedoceniana. To oni mają szczególne, oparte na zaufaniu, relacje ze swoimi klientami. I to oni przyjmują na siebie rolę rozumienia i przekazywania klientom tego, co znajduje się między wierszami lub zapisane jest (zbyt) małą czcionką w ofertach touroperatorów. Chodzi tu także o „covidowe” wymogi sanitarne, które przecież zmieniają się dynamicznie.

Dlatego pominięcie tych „ludzkich ogniw” w sprzedaży produktów touroperatorów, pozbawia wielu klientów dostępu do informacji dla nich strategicznych – mogących uniemożliwić im i ich rodzinom wyjazd. I to na ostatniej prostej.

Przykładem mogą być tu obowiązki podróżnych związane z formularzami PLF (Passenger Locator Form) oraz posiadania kodu QR, który należy okazać przy odprawie biletowej i przekraczaniu granicy. Jest on wymagany przy podróży np. do Grecji.

I teraz, jeżeli rodzina – na co dzień zabiegana pomiędzy pracą zawodową, nauczaniem zdalnym swoich dzieci i innymi obowiązkami – chce wypocząć w Grecji i uda się do stacjonarnego biura podróży, z najwyższym prawdopodobieństwem dowie się o procedurze PLF i konieczności posiadania kodu QR. Wielu agentów najprawdopodobniej samodzielnie przeprowadzi swoich klientów przez tę procedurę.

Ale, gdy ta sama rodzina, przegląda grecką ofertę touroperatora w sieci, będąc w pracy lub późną nocą (bo tylko wtedy ma na to czas), to informację o PFL i QR kodzie łatwo jest przegapić. Zwłaszcza, gdy jest ona „zaszyta” głęboko (a nawet zbyt głęboko) w informacjach przedsprzedażowych touroperatora. I to pomimo, że ustawa o imprezach turystycznych wymaga, aby m. in. informacje o obowiązujących przepisach paszportowych, wizowych i sanitarnych były przekazane klientowi w sposób jasny, zrozumiały i widoczny. I to zanim ten zwiąże się z touroperatorem umową o imprezę turystyczną. Notabene, w pewnych przypadkach naruszenie tego obowiązku przez touroperatora, może stanowić skuteczny zarzut przeciwko niemu.

Możliwy efekt takiego działania będzie np. taki: rodzina nie poleci na wymarzoną i zapłaconą przecież wycieczkę, a touroperator jeszcze raz sprzeda ich miejsca w samolocie rejsowym wracającym do kraju. W mojej ocenie, mało to eleganckie.

Tu ponownie zwracam uwagę na wyższość produktu, jakim jest impreza turystyczna nad pojedynczymi usługami turystycznymi, gdyż te ostatnie nie korzystają z ochrony ww. przepisów ustawy.


Potrzebujecie pomocy radcy prawnego? Zapraszamy na konsultacje on-line.


Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.


 

Czy majówka z biurem podróży, ale z dojazdem własnym to wciąż bezpieczna opcja?

Czy majówka z biurem podróży, ale z dojazdem własnym to wciąż bezpieczna opcja?


Z tego artykułu dowiesz się m.in. o tym:

  1. Co daje klientom biur podróży ochrona wynikająca z ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych?
  2. Gdzie w prosty sposób znaleźć informacje o tym, czy wybrana oferta będzie objęta taką ochroną?
  3. Jak sprytnie czytać dokumenty touroperatora pisane małym drukiem?
  4. Czym może być impreza turystyczna, a czym na pewno nie jest?
  5. Co w praktyce oznacza hasło „wyjazd” lub „wakacje z dojazdem własnym”?
  6. Że nie wszystkie biura podróży informują o tym, jakie są tego konsekwencje.

W marcu minął rok od pierwszego lockdownu. Przez te dwanaście miesięcy klienci biur podróży doświadczyli wielu emocji – od paniki, która skłaniała do odwoływania zaplanowanych wyjazdów; poprzez nadzieję, że uda się szybko i sprawnie odzyskać pieniądze; aż do rozczarowania postawą touroperatorów. Ci, domagając się od swoich klientów solidarności, sami zwyczajnie nie zawsze potrafili zachować się wobec nich uczciwie i z klasą. Dziś takie zachowania touroperatorów wynikają m. in. z tego, że nie zawsze informują klientów o tym, co dokładnie im sprzedają.

Czytaj też: Biura podróży wciąż nie chcą spłacać wszystkich roszczeń swoich klientów. 

Majówka 2021 od touroperatora, ale z dojazdem własnym

Wygląda na to, że najbliższa majówka, długi czerwcowy weekend, a następnie wakacje, będą równie emocjonujące. W zasadzie wszyscy ci, którzy baczniej przyglądają się rynkowi turystycznemu są zgodni co do tego, że czeka nas kolejny sezon pełen wielkich niewiadomych.

Egzotyczne wakacje w środku upalnego polskiego lata, kupowane w ostatniej chwili „lasty”, urlop z dojazdem własnym – opcji jest całkiem sporo.

Od naszych klientów, którzy już zdecydowali się na postcovidowy wypoczynek, wiemy, że „niespodzianek”, które czekają na turystów może być niewiele mniej.

Dlatego tych, którzy nie chcą rezygnować z tegorocznych urlopów, majówek i wakacji, ale omijając nieprzyjemne niespodzianki i możliwe „rafy” zapraszamy na naszego bloga oraz fanpage. W najbliższym czasie będziemy przyglądać się wakacyjnym ofertom i je dla was komentować. Czekamy też na wasze pytania i wasze historie.


Jeśli zamiast czytania wolicie video:

[minti_social icon=”fa-youtube-play” url=”https://www.youtube.com/watch?v=9GNRaA0W7ag” target=”_blank” rel=”nofollow noopener noreferrer”]


Ustawa o usługach turystycznych – jaką ochronę zapewnia klientom biur podróży?

Ci, którzy decydują się na wyjazdy z biurami podróży wierzą, że wakacje zorganizowane przez profesjonalistów są lepsze, bardziej atrakcyjne i dają większą elastyczność w planowaniu. I są bezpieczniejsze, bo w przypadku kłopotów, biuro ma obowiązek udzielić pomocy swoim klientom.

Dlaczego? Bo generalnie działalność touroperatorów i ich relacje z klientami regulują zapisy ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych.

Ustawa, chociaż nie jest idealna, zapewnia podróżnym szereg korzyści, w tym:

  • wymóg, aby informacje m. in. na temat głównych właściwości usług turystycznych były przekazywane w sposób jasny, zrozumiały i widoczny, a ponadto nie wprowadzały podróżnych w błąd (art. 40 ust. 2 ustawy);
  • możliwość przeniesienia imprezy turystycznej na inną osobę przed jej rozpoczęciem (art. 43 ustawy);
  • obowiązkowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków i kosztów leczenia na zagranicznych imprezach turystycznych (art. 42 ust. 7 ustawy);
  • w wyjątkowych okolicznościach, prawo do rozwiązania umowy z biurem podróży i zwrotu wszystkich poniesionych opłat (art. 47 ust. 4 ustawy);
  • uprawnienie do otrzymania obniżki ceny lub rekompensaty za szkody lub krzywdy w przypadku nieprawidłowego wykonania takiej umowy przez touroperatora (art. 50 ustawy).

O prawach klientów biur podróży możesz przeczytać m. in. w artykule: Wakacje 2020. Jakie prawa mają turyści, którzy utknęli zagranicą przez COVID-19?

A co najważniejsze – ustawa wskazuje, że adresatem wszystkich tych roszczeń jest zawsze biuro podróży (art. 48 ust. 1 ustawy). To, które jest organizatorem wakacji. I to niezależnie od tego czy na urlopie nawaliły zagraniczne linie lotnicze czy np. grecki hotelarz. Czy w istocie polski touroperator – będący właśnie organizatorem waszej imprezy turystycznej.

Dodatkowo, gdyby, podczas waszych wakacji, temu touroperatorowi podwinęła się noga i ogłosiłby bankructwo (co jak wiemy może się zdarzyć), to właśnie ta ustawa będzie gwarantowała klientom ochronę i bezpieczny powrót do domu.

I do takiego myślenia o podróżowaniu z biurami jesteśmy przyzwyczajeni. Również przez same biura, które w swoich reklamach, komentarzach, czy nawet umowach podkreślają dobrodziejstwa i zalety korzystania z usług profesjonalnych organizatorów turystyki.

zrzut ekranu biura podróży tui pokazujący jak ten touroperator zachęca klientów do wyboru opcji z dojazdem własnym

A co by było, gdyby nagle biura podróży zaczęły odmawiać wam takiej ochrony? I w dodatku wskazując, że to całkiem legalne. I co więcej, że podpisując umowę (rzekomo) mieliście tego świadomość?

Czy nadal uważalibyście, że wyjazdy z biurami podróży są lepsze, bezpieczniejsze i warte zapłaconych pieniędzy?

Nasza analiza ofert niektórych biur podróży wskazuje, że na majówkę, czerwcowy długi weekend i wakacje 2021 touroperatorzy mogą szykować swoim klientom niezbyt miłą niespodziankę.

Majówka 2021 – wybieramy opcję z dojazdem własnym

Już w ubiegłym roku największe polskie biura podróży Itaka oraz TUI Poland włączyły do swojej oferty wypoczynek w Polsce (z dojazdem własnym). Zimą, z touroperatorami można było w takiej opcji wyjechać też m. in. na narty do Włoch, Czech czy Szwajcarii.

Można się więc spodziewać, że w tym roku urlop „z dojazdem własnym” kupowany w biurach podróży będzie jednym z hitów sezonu. Oprócz Itaki, TUI („wakacje samochodem”), ta opcja znalazła się w ofercie m. in. Rainbow Tours, Exim Tours i Nekery.

zrzut ekranu biura podróży rainbow tours pokazujący jak biuro zachęca klientów do wyboru opcji z dojazdem własnym

Krajowi touroperatorzy przekonują, że stanowią bezpieczną alternatywę wobec samodzielnie rezerwowanych wakacji. Chociażby dlatego, że często są to renomowane marki, które obsługują klientów od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.

Wakacje z biurem podróży kojarzone są zatem z profesjonalnymi podmiotami, posiadającymi nie tylko wiedzę i kontakty, ale i odpowiednie zabezpieczenia. I między innymi za to klienci płacą im pieniądze.

Czy tak jest zawsze? Sprawdzamy.

Czy majówka z biurem podróży, ale z dojazdem własnym to wciąż bezpieczna opcja?

To zależy.

M. in. od tego, czy wybrana oferta jest imprezą turystyczną, a więc regulowaną przepisami ustawy, czy jednak pojedynczą usługą turystyczną, która nie będzie już podlegała tak szerokiej ochronie. Okazuje się, że ustalenie tego, wcale nie jest łatwe. Co więcej, nawet wtedy, gdy pytamy o konkretną ofertę, u konkretnego touroperatora, ale odpowiedzi udzielają dwie osoby…

[PODPOWIEDŹ]: Czym jest impreza turystyczna, a czym pojedyncza usługa turystyczna? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie zawsze będzie prosta. Dlaczego? Bo ustawodawca wprowadził tu szereg kryteriów, które decydują o tym, czy doszło do utworzenia imprezy turystycznej czy nie. Jednak na potrzeby tego artykułu proponujemy przyjąć, że „imprezą turystyczną” jest pakiet co najmniej dwóch różnych rodzajów usług turystycznych, połączony na potrzeby tej samej podróży (wakacji) obejmujący nocleg. Przykładem imprezy turystycznej będą kilkudniowe wakacje samolotowe, czyli przelot + zakwaterowanie w hotelu. Natomiast pojedynczymi usługami turystycznymi będą np. sam przelot (transport autokarem, etc.) czy też samo zakwaterowanie w hotelu.

W przypadku imprezy turystycznej touroperator występuje w roli organizatora wypoczynku, który jest zawsze odpowiedzialny za prawidłowe wykonanie  w s z y s t k i c h  usług turystycznych objętych umową.

Przy zakupie pojedynczych usług turystycznych, biuro podróży występuje wyłącznie w roli „pośrednika” sprzedającego takie usługi w imieniu innych podmiotów, który  n i e  ponosi już takiej odpowiedzialności. Zatem, w przypadku problemów, touroperator  n i e  będzie już adresatem waszych roszczeń i odeśle was do odpowiedniego usługodawcy.

Biura podróży mają oczywiście pełną dowolność w świadczeniu swoim klientom usług, czy to w postaci pojedynczych usług, pakietów dynamicznych czy imprez turystycznych. Jednak kluczowe wydaje się być odpowiednie poinformowanie podróżnych, przed zakupem danej oferty i upewnienie się, że klient jest świadomy różnic i konsekwencji, jakie mogą z tego wynikać.

[PODPOWIEDŹ]: Dostrzegamy w turystyce pewien niepokojący trend. Jest nim próba takiego konstruowania kierowanych do was ofert i dokumentacji (materiałów marketingowych, umów, Ogólnych Warunków Uczestnictwa, etc.) przez touroperatorów, aby kupowane produkty  n i e  podlegały już ustawie o imprezach turystycznych. Biura podróży mogą bowiem w ten sposób wyeliminować swoje ryzyko, np. rozwiązania umowy z przez klienta za zwrotem wszystkich dokonanych przez niego wpłat.

Praktyki touroperatorów w sezonie 2021 –  co nas niepokoi?

Na pewno nie sytuacja, kiedy klient świadomy jest tego, że kupuje od biura podróży wakacje nie dające mu ochrony ustawy o imprezach turystycznych. Bo np. uważa, że są one dużo tańsze i w ten sposób racjonalizuje swoje ryzyka. Przychodzi wtedy do biura podróży i dostaje to, czego chce.

Jednak zupełnie inaczej jest wtedy, gdy klient kojarzy produkty oferowane mu przez touroperatora wyłącznie z tymi, które podlegają ustawie o imprezach turystycznych. I nie zna się na niuansach, czy wakacje, po które przyszedł, fachowo nazwane zostaną „imprezą turystyczną” czy „pojedynczą usługą turystyczną”. Przecież „wakacje” to „wakacje”. Zgłasza się zatem do biura podróży aby kupić „imprezę turystyczną” objętą ochroną ustawy, ale dostaje… No właśnie, co?

Unia Europejska żąda transparentności

Na potrzebę zwiększenia przejrzystości oraz umożliwienia podróżnym dokonywania świadomych wyborów dotyczących różnych rodzajów oferowanych usług turystycznych, zwraca uwagę ustawodawca europejski.

Zgodnie chociażby z motywem 15 dyrektywy 2015/2302: „Zakup odrębnej usługi turystycznej jako pojedynczej usługi turystycznej nie powinien stanowić ani imprezy turystycznej, ani powiązanej usługi turystycznej”. W motywie 16 natomiast pada takie zdanie: „Oświadczenie przedsiębiorcy dotyczące prawnego charakteru produktu turystycznego, który jest oferowany na rynku, powinno odpowiadać rzeczywistemu charakterowi prawnemu przedmiotowego produktu”.

Jak to wygląda na gruncie polskim? Postaramy się o tym napisać wkrótce na naszym blogu na przykładzie konkrenych touroperatorów. Jednak wciąż wydaje się, że kluczowe dla klientów informacje, tj. m. in. takie, od których uzależnione jest ich bezpieczeństwo prawne (lub jego brak), „zaszyte” są zbyt głęboko w dokumentacji związanej z umową.

Jak sobie zatem z tym poradzić?

Ogólne Warunki Uczestnictwa – dlaczego trzeba czytać dokumenty pisane małym drukiem?

Jak to sygnalizowaliśmy powyżej, pojedyncza usługa turystyczna nie będzie podlegała dobrodziejstwom ustawy o imprezach turystycznych. Nie każde połączenie usług turystycznych w pakiet doprowadzi do utworzenia imprezy turystycznej. Istnieją także imprezy turystyczne, do których nie stosuje się postanowień ustawy (np. wyjazdy, których program przewiduje zmianę miejsca pobytu i czas trwania poniżej 24 godzin).

Zawiłe? To prawda.

Gdzie zatem w prosty sposób znaleźć informacje o tym, czy wybrana oferta będzie objęta ochroną wynikającą z ustawy?

W materiałach jakie otrzymujecie od biura podróży.

Będzie to przede wszystkim indywidualna część umowy (a przed jej zawarciem zazwyczaj nazywana jest ona „rezerwacją”), na której zapisane są wasze imiona i nazwiska, elementy umowy (rezerwacji) oraz ich cena. Waszą uwagę powinien przykuć m. in. jej tytuł (np. umowa o udział w imprezie turystycznej / rezerwacja imprezy turystycznej).

[PODPOWIEDŹ]: Co prawda tytuł umowy / rezerwacji nie decyduje o rodzaju umowy, ale brak w jej treści (w tym m. in. w tytule) hasła „impreza turystyczna” powinno wzbudzić waszą czujność. Np. „UMOWA NA WYJAZD” z dużym prawdopodobieństwem nie będzie już umową o udział w imprezie turystycznej – zobacz koniecznie nasze uwagi poniżej dotyczące OWU.

Waszą czujność powinno wzbudzić również to, że biuro  n i e  żąda wpłaty na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny (TFG)/ Turystyczny Fundusz Pomocowy (TFP). Brak takiego zapisu obciążającego was kwotą kilkunastu /kilkudziesięciu złotych (w zależności od ilości podróżnych) to kolejny sygnał, że w takim wypadku touroperator występuje np. jako pośrednik, a nie jako organizator waszego wypoczynku.

Pamiętajcie, że nieodłączną część umowy z biurem podróży są Ogólne Warunki Uczestnictwa (OWU). To tu zazwyczaj znajdują się wszelkie wyjaśnienia pojęć, które znajdują się w indywidualnej części umowy i informacje o procedurach (m. in. dotyczących reklamacji nieudanych wakacji). Ale także np. tego, co strony umowy rozumieją pod pojęciem „WYJAZD” – może chodzić tu wyłącznie o usługi, wobec których strony umowy  n i e  mają stosować przepisów ustawy o imprezach turystycznych.

Czytaj też: Umowa z biurem podróży – jak ją (z)rozumieć?

zrzut ekranu ze strony biura podróży Exim Tours pokazujący jakie obowiązkowe zgody musi zaakceptować klient

[PODPOWIEDŹ]: OWU z reguły zawierają dużo tekstu pisanego małą czcionką. I m. in. dlatego często klienci nie czytają ich uważnie. Ale może być także inna przyczyna – np. taka, że touroperator po prostu ich nie udostępnił, choć powinien. Pamiętajcie jednak, że najczęściej dokumenty biur podróży sformułowane są tak, że klient zawierając umowę nie tylko potwierdza ich otrzymanie, ale też ich zrozumienie – co jest dla was bardzo niebezpieczne pod kątem udowodnienia tego, jak było naprawdę.

Może się zdarzyć, że informacje zawarte w OWU są na tyle ogólne, że nie dają wam konkretnej wiedzy. Albo touroperator, o czym była już mowa wyżej, ich nie udostępnił, choć ma taki obowiązek. W takim wypadku informacja, czy dana oferta jest pojedynczą usługą, czy jednak imprezą turystyczną powinna wynikać z kolejnego dokumentu. Jest to tzw. Standardowy Formularz Informacyjny, z którego jednoznacznie wynika, czy przedmiotem umowy jest impreza turystyczna czy nie.

[PODPOWIEDŹ]: Standardowe Formularze Informacyjne (SFI) dostępne są w kilku wersjach. Różne wersje SFI nie tyle dotyczą poszczególnych touroperatorów (różna czcionka, forma graficzna, czy różne miejsce umieszczenia ich w dokumentach umów), ile tego, czego dotyczą. Wersje te stanowią załączniki do ustawy o udział w imprezie turystycznej i nie są dowolne. Zatem ich treść w dokumentach biur podróży stanowi niemalże kopiuj /wklej tej regulacji. Dlatego wersje SFI dotyczące umów o udział w imprezie turystycznej informują was o tym już w pierwszym akapicie! Brak takiej informacji, informacja inna niż dotycząca imprezy turystycznej lub brak Standardowego Formularza Informacyjnego w waszej dokumentacji, powinien zawsze włączyć czerwone światło.

Oferty touroperatorów na sezon 2021 – jak to czytać?

Przede wszystkim czytać.

I szukać w nich słów kluczy – takich jak „umowa o udział w imprezie turystycznej”, „impreza turystyczna”, „wyjazd”, „usługi pośrednictwa”, „dojazd własny”, „ustawa o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych”, czy też „składka na TFG / TFP”.

[PODPOWIEDŹ]: Ponieważ większość materiałów otrzymujecie od biur podróży w formacie .pdf, skorzystajcie z powyższych słów kluczy i opcji „Ctrl + F”, która pomoże wam odszukać interesujące was frazy.

Naprawdę warto jest poświęcić czas przed zapłaceniem zaliczki i podróżą. I przeczytać lub przeszukać to, co dostajemy od touroperatora. A w przypadku jakichkolwiek niejasności czy wątpliwości dopytywać i dociskać sprzedawcę, aby potwierdził jednoznacznie co wam sprzedaje.

Przypominamy – z tych dokumentów powinno wynikać, czy nasz wyjazd jest imprezą turystyczną i wtedy przysługuje nam ochrona, czy jednak nie. I dać wam szansę na otrzymanie tego, po co faktycznie przyszliście do biura podróży.

To, że biura podróży mają swoich prawników to oczywistość. Ale w takim układzie, jaki mamy dzisiaj oznacza to, że i klienci będą musieli mieć swoich doradców. By zrozumieć swoją umowę i jej możliwe konsekwencje.

Jeżeli potrzebujecie pilnych konsultacji ze specjalistami od umów z biurami podróży – kontaktujcie się z nami. Gdziekolwiek jesteście. Bez wizyt w kancelarii.


Jeśli chcecie czytać więcej podobnych artykułów polubcie naszą stronę na Facebooku.